Wielu z nas, czytając biznesową prasę codzienną, zastanawia się nad prywatnymi inwestycjami, czyli nad tym jak i gdzie skutecznie ulokować swoje pieniądze.
Definicja inwestycji wskazuje na to, że są to wydatki poniesione przez przedsiębiorstwo lub przez osobę prywatną, które mogą być użyte w przyszłości do produkcji innych dóbr i usług. Ekonomiści i inwestorzy zjawisko to nazywają efektem korzyści odroczonych w czasie.
Do grupy inwestycji długoterminowych należą między innymi inwestycje w nieruchomości. Często spotykam się z obawą, że inwestycja w nieruchomość dla przeciętnego Kowalskiego jest niemożliwa ze względu na zbyt duży jednorazowy wkład finansowy. Nic bardziej mylnego! Inwestycje w nieruchomości wymagają przede wszystkim sprecyzowania swoich oczekiwań, konkretnego pomysłu na życie i dostrzeżenia potencjalnych możliwości dalszego funkcjonowania nieruchomości. Warto zastanowić się nad możliwością spędzania wolnego czasu na przykład nad Morzem Śródziemnym dwa razy w roku w swoim własnym domu, cisząc się jednocześnie na myśl o korzyściach finansowych, jakie mogą płynąc z wynajmu tajże nieruchomości podczas naszej nieobecności.
Obecnie inwestowanie w nieruchomości nie powinno stanowić dla Polaków nieosiągalnego marzenia. Mam wrażenie, że nie potrafimy korzystać z wielu instrumentów finansowych i organizacyjnych, które daje nam choćby członkostwo w Unii Europejskiej. Kupno nieruchomości pod względami formalnymi nie stanowi obecnie problemu. Całą potrzebną dokumentację można zgromadzić tutaj, a do ulubionego kraju wybrać się jedynie ze szczoteczką do zębów. Czas zacząć korzystać z usług specjalistów w tej dziedzinie, zaufać ich doświadczeniu, znajomości realiów w danym kraju, a niejednokrotnie prawdziwej pasji podróżowania, którą można się od nich zarazić. Kolejne wakacje w Ustce lub Szczyrku z pewnością będą mniej bogate w wrażenia niż pobyt nad piękną, czystą plażą w śródziemnomorskiej wiosce przy akompaniamencie żywiołowej muzyki a przede wszystkim we własnym mieszkaniu!
Szacuje się, że inwestycja w nieruchomości zwróci się po 10 latach. To nie jest dużo, zważywszy, że z nieruchomości można stale korzystać, nawet gdy realnie nie jesteśmy jej właścicielami (w trakcie spłacania kredytu hipotecznego).
Odpowiedź na podstawione przez mnie na wstępie pytanie narzuca się sama: tak, Kowalski może zostać inwestorem! Potrzebuje tylko profesjonalnej pomocy w podjęciu pierwszych kroków, zmierzających do tego celu. Po ich postawieniu sam bowiem zobaczy, że bycie inwestorem to nie jest towar luksusowy a pomysł na życie, który warto zacząć realizować już dziś.
czwartek, 10 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz